Znieczulica medyczna

“Mamo, czy słyszałaś jak płakałam? Tak bardzo bolało…”

Gdy Agata umieściła ten post na naszej grupie skupiającej ~600 rodziców dzieci walczących z białaczką rozsianych po całej Polsce, byłem akurat zalogowany na FB.

Szybko odpisałem, że znieczulenie ogólne jest standardową praktyką przy biopsjach szpiku i nakłuciach lędźwiowych.

Nie spodziewałem się, że ten wątek może spowodować takie poruszenie…

Okazało się, że to co jest normą w Gdańsku, Łodzi czy w Warszawie (biopsje i punkcje bez bólu), nie jest praktyką w kilku poważnych ośrodkach w Polsce.

W ciągu kolejnych godzin od publikacji wiadomości przez Agatę pojawiło się ponad 280 komentarzy zbulwersowanych rodziców z całej Polski.

Okazuje się, że jest kilka polskich ośrodków, w których małe dzieci przechodzą traumatyczne zabiegi punkcji lędźwiowej i biopsji szpiku bez znieczulenia ogólnego.

Na czym polega biopsja szpiku kostnego?

Pacjent kładzie się na wznak lub na brzuchu (w zależności do miejsca, z którego będzie pobierany szpik). Lekarz wprowadza do jamy szpikowej igłę biopsyjną (przez silne dźgnięcie), a następnie cofa tłok strzykawki i pobiera miazgę szpikową.

To właśnie ten moment.

Moment, w którym pojawia się ból… Ból niewyobrażalny.

Ból, który częstokroć rodzic słyszy zza ściany gabinetu zabiegowego, bo nie jest dopuszczony do obecności przy dziecku…

Ból, który dziecko doskonale pamięta…

Wrzaski, skowyt i jazgot, które przeszywają cały oddział…

 

Czerwona kartka dla 5 polskich ośrodków…

Katowice. Kraków. Poznań. Wrocław. Kielce. Olsztyn.
(wykreślamy Katowice, bo 2017-06-23 szpital opublikował oświadczenie, ze będzie stosował znieczulenia ogólne w standardzie)

Ośrodki z historią, aspiracjami i ze znakomitymi specjalistami.

Niestety, rodzice wymienili tych pięć ośrodków w wyjątkowo niechlubnym kontekście. To miejsca, w których zabiegi punkcji i biopsji na małych dzieciach odbywają się bez znieczulenia ogólnego “z klucza”.

 

To barbarzyński, bezduszny proceder.

 

“Powiedz mi, dlaczego?”

Poza wyjątkowymi sytuacjami (np. uczulenie na którąś z substancji czy wysokim ryzykiem powikłań), nie ma żadnych dobrych powodów odmówienia dziecku znieczulenia eliminującego ból przy tych inwazyjnych zabiegach.

W 2017 znieczulenie ogólne jest bezpieczne. Lekarze i anestezjolodzy mają szeroki wachlarz substancji, które mogą zastosować żeby minimalizować jakiekolwiek ryzyko i wyeliminować ból u małych pacjentów.

Gdy mówimy o dwuletnim dziecku, czy 4-latku, czy nawet 9-latku, nie może być dyskusji czy znieczulać ogólnie, czy też miejscowo. Małe dzieci powinny być znieczulane ogólnie.

Od dekad, ośrodki z cywilizowanego świata przeprowadzają zabiegi biopsji i punkcji w znieczuleniu ogólnym.

Lekarz, który twierdzi, że są “za i przeciw” znieczulenia ogólnego u małych dzieci, w brutalny sposób mija się z prawdą.

Z rozmów z zaprzyjaźnionymi onkologami wiem, że dziecko nie poddane znieczuleniu ogólnemu stanowi podczas takiego zabiegu zagrożenie dla samego siebie… Wrzeszczy wniebogłosy, rzuca się, wije się, bije, kopie. Wykręca się na wszystkie strony. W przerażeniu próbuje uciec — bezskutecznie! — od przeraźliwego bólu jakim jest biopsja szpiku “na żywca”…
Mały pacjent nieświadomie naraża własne bezpieczeństwo, ryzykując uszkodzenie ciała, rany, traumatyczne nakłucia (z wprowadzeniem krwi obwodowej do płynu mózgowo rdzeniowego… biada jeżeli są w niej komórki nowotworowe, co ma miejsce niemal zawsze na początku leczenia!)

Nie, w przypadku braku istotnych przeciwskazań, nie ma żadnych dobrych powodów odstąpienia od znieczulenia ogólnego.

Poza jednym. Wygodą. Przyjemniejszą logistyką. Łatwiejszą organizacją.

Piszą o tym rodzice…

… ale i nieformalnie przyznają to również onkolodzy z klinik, gdzie rzeczywistość “bez bólu” jest standardem, a nie niedostępnym luksusem.

Wyjątek: starsze dzieci?

Potrafię zrozumieć, że w niektórych wypadkach starsze, bardziej świadome dzieci (nastolatkowie) mogą zgodzić się na zabiegi biopsji i punkcji bez znieczulenia ogólnego.

Warunkiem jest jednak opcjonalność takiej formy znieczulenia. Pacjent i rodzice muszą się na to zgodzić.

Jeżeli pacjent i/lub rodzice zdecydują się na znieczulenie ogólne lub też mamy do czynienia z małym dzieckiem (i jednocześnie nie ma poważnych argumentów medycznych przeciwko sedacji, np. alergii na którąś z substancji), nie może być dyskusji na ten temat. Tacy pacjenci muszą być znieczulani ogólnie.

Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa…

Zamiast wykazać się empatią i zapewnić małym pacjentom zabiegi w znieczuleniu ogólnym, niektórzy lekarze próbują “zagadać” rodziców i uciekają się do przedziwnych argumentów.

Niestety, najdelikatniej ujmując, mijają się z prawdą…

Jeżeli tak było faktycznie, to ordynatorka kieleckiego ośrodka popełniła dwa rażące błędy:

1. Minęła się z prawdą sugerując, że znieczulenie ogólne “wymaga sali operacyjnej”. To bzdura, biorąc pod uwagę, że setki dzieci w całej Polsce (choćby w Gdańsku, Łodzi czy w Warszawie) mają przeprowadzane zabiegi w znieczuleniu ogólnym w zwykłym gabinecie zabiegowym. Zamiast wymyślać na poczekaniu argumenty, ordynator powinna wziąć się do roboty i rozwiązać problem, żeby dzieci nie musiały bezsensownie cierpieć. Dla chcącego nie ma nic trudnego.

2. Zasugerowała matce między wierszami, że cierpienie dziecka jest — pośrednio — jej winą. Mogłaby przecież bardziej przytulać. Bardziej uspokajać! Pal licho, że dziecko wyło z bólu nie z powodu braku matczynej troski, tylko z powodu nieetycznej decyzji Pani ordynator: braku podaży znieczulenia ogólnego i tym samym narażania dziecka na niepotrzebne cierpienie.

Inny argument lekarzy, który przewijał się w komentarzach, ale również w nieformalnych rozmowach z onkologami… Tłumaczenie, że najpierw spróbujemy zrobić zabieg w znieczuleniu miejscowym, a jeżeli się nie uda, to dopiero wówczas zrobimy znieczulenie ogólne.

To jakaś makabra! To trochę tak jakby próbować robić amputację prawej nogi na żywca:

Pacjent: Arghhłłaaa!$%@! przestańcie!!!!! co robicie! AH Boże, jak boli!!#$@#$!!
Lekarz: Mówi Pan… że boli… tak?
Pacjent: Taaaaakk ahhhh BOŻE!!!!#@!! BOLI!!!!!!
Lekarz: No takhmm… No to w tej sytuacji zrobimy znieczulenie ogólne.

No i wreszcie… argument dot. rzekomej szkodliwości znieczulenia ogólnego…

Ten argument wyprowadza z równowagi najbardziej…

Jak można sugerować szkodliwość znieczulenia ogólnego w momencie gdy dziecko otrzymuje cytotoksyczną chemioterapię, która jest po tysiąckroć bardziej szkodliwa?

Jak można sugerować szkodliwość znieczulenia ogólnego, gdy brak znieczulenia może spowodować znacząco większą traumę zarówno fizyczną jak i psychiczną. Może nawet zmniejszyć szansę dziecka na wyleczenie z choroby.

Przykład: dziecko bezpośrednio po diagnozie białaczki ma punkcję kręgosłupa. We krwi obwodowej dziecka szaleją złośliwe komórki limfoblastyczne (nowotworowe). Dziecko nie otrzymuje znieczulenia ogólnego, a jedynie miejscowe. Dziecko cierpi z bólu, wije się, rzuca na wszystkie strony. Lekarz nie może się poprawnie wkłuć. Następuje tzw. traumatyczna punkcja. Krew obwodowa dostaje się do płynu mózgowo-rdzeniowego. Wraz z nią, do układu nerwowego dostają się komórki nowotworowe. Układ nerwowy zostaje zajęty przez białaczkę. Dziecko ma teraz gorsze rokowanie i mniejszą szansę na wyleczenie.

Wreszcie, jak można sugerować szkodliwość znieczulenia ogólnego, skoro jest to standardową praktyką w całym cywilizowanym świecie…

Persowie i Chińczycy znieczulają, a my nie…?

Stosowanie znieczulenia ogólnego u małych dzieci jest podstawą w całym cywilizowanym świecie. Tego typu wątpliwości nie istnieją w Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy w Stanach Zjednoczonych.

Okazuje się, że cierpieć nie muszą również dzieci leczone w Chinach (źródło) i w Iranie (źródło). To prawdziwy wstyd, że w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i Kielcach nie rozwiązano tego problemu.

Promykiem nadziei są inne polskie ośrodki, w których lekarze bezsensownemu cierpieniu dzieci mówią stanowczo NIE.

Gdańsk, Łódź czy Warszawa mogą być tutaj wzorem do naśladowania dla pięciu czarnych punktów na mapie Polski:

Mogę potwierdzić osobiście, że lekarze z Gdańska (w którym leczy się na ALL mój syn, Jaś) stosują znieczulenie ogólne u dzieci. Nie trzeba dyskutować, prosić, czy grozić. Czapki z głów!

 

Boże… widzisz i nie grzmisz?

Powiedzmy to raz jeszcze, głośno.

W pięciu ważnych ośrodkach w Polsce dzieci bezsensownie cierpią, nie otrzymując “z klucza” znieczulenia ogólnego przed inwazyjnymi zabiegami punkcji kręgosłupa i biopsji szpiku.

Sprawa jest tak niemożliwa i bulwersująca, że wydaje się być wyjęta z “Procesu” Franza Kafki. Aż wierzyć się nie chce, że to dzieje się naprawdę.

Dzieciom walczącym na śmierć i życie ze śmiertelną chorobą wystarczy cierpienia. Bezduszne narażanie ich na dodatkowe woła o pomstę do nieba. To zwykłe barbarzyństwo.

Apeluję do (empatycznych) lekarzy, mediów, Ministra Zdrowia i Rzecznika Praw Dziecka o niezwłoczne zajęcie się tym tematem i załatwienie tej sprawy.

Każdy dzień zwłoki to niepotrzebne, bezsensowne cierpienie dzieci.

25 thoughts on “Znieczulica medyczna

  1. TO JAKAŚ MASAKRA, CIERPIĄCE CHORE DZIECI DOSTAJĄ NASTĘPNĄ DAWKĘ CIERPIENIA – JESTEM ZDZIWIONA PERSONELEM, KTÓRY JEST WSTANIE NA SIŁĘ ROBIĆ TAKI ZABIEG,SŁUCHAĆ PŁACZU DZIECKA – ZNIECZULICA , OSZCZĘDNOŚCI NA CZYM? CIERPIENIU OBŁĘD I JESZCZE SZKODA A WŁŚCIWIE FAKT MÓWIENIE RODZICOM, KTÓRZY TO SŁYSZĄ ŻE TO DLA DOBRA DZIECKA. NAGŁAŚNIAĆ TAKIE PRZYPADKI MOŻE SIĘ ZREFLEKTUJĄ, WSTYD MI ZA POZNAŃ. MÓJ MĄŻ BARDZO CIERPIAŁ ALE POMOGLI MU LEKARZE W PUSZCZYKÓWKU.

  2. Niestety takie przypadki zdarzaja sie rowniez w Wielkiej Brytanii. Moje dziecko mialo 2 miesiace, podejrzenie zapalenia opon mozgowych. W szitalu powiedziano nam ze musza zrobic punkcje. Poproszono nas o wyjscie, mimo ze nalegalismy aby zostac. Synek plakal przerazliwie a my musielismy czekac pod drzwiami….nie sadze ze podano mu znieczulenie…my nawet nie mielismy czasu zastanowic sie i poprosic o nie. Zaufalismy lekarzom, czego teraz bardzo zaluje..do teraz pamietam wyraz jego twarzy zaraz po badaniu, te zaplakane oczka…

  3. Nawet nie przypuszczałam, że można to robić na żywca dziecku, które cierpi tak bardzo z powodu samej choroby i chemioterapii. W Łodzi są najlepsi specjaliści, tutaj łagodzenie bólu i stresu to ważna część leczenia, a praktyki rodem z obozów trzeba eliminować, dzieci to też ludzie…

    1. Dokładnie tak. Córka wtedy niespełna 2 letnia miała punkcję lędźwiową po podaniu ogłupiacza w znieczuleniu miejscowym. Potem zrywała się, szarpała pomimo podania wlewki z Relanium, a po punkcji powinna leżeć przynajmniej 12 h żeby nie doszło do powikłań.

  4. Na szczęście nie mam dziecka chorego na nowotwór ale wszystko mi się przewraca jak to czytam. Miała kiedyś robiony rezonans, totalnie bezbolesny zabieg, miała 3 lata. W gdańskiej AM zrobiono jej go w znieczuleniu ogólnym, sala operacyjna nie była potrzebna, dziecko po prostu nie miało przechodzić . stresu przebywania w strasznej, dziwnej maszynie. Niestety to wszystko też przywołuje mi w pamięci dyskusję na temat możliwości znieczulenia podczas porodu. Argumenty są podobne. A tak naprawdę chodzi o to, że nikogo nie obchodzi strach i ból rodzącej, byle odfajkować kolejnego pacjenta jak najszybciej. W polskim systemie medycznym nie ma człowieka. Są chyba tylko statystyki.

  5. W klinice w Zabrzu zawsze w znieczuleniu ogólnym. Mój syn cieszył się na fajne sny. Dopóki nie zasnął miałam mu posyłać całuski.

  6. Żal to wszystko czytać, jak bardzo cierpią dzieci, które i tak cierpią przez chorobę. Ale nie tylko one, ilu pacjentów skarży się na złe traktowanie ze strony personelu medycznego. Wydaje mi się, że dopóki w szpitalach, czy przychodniach siedzi stara “postkomunistyczna nomenklatura”, to nic się nie zmieni. Domagają się podwyżek…, i za takie traktowanie pacjentów mają dostać więcej zapłacone, a może w ten sposób wyżywają się na biednych dzieciach,wyładowują swoje frustracje, bo mało zarabiają… Dlatego jestem za prywatną opieką zdrowotną. Pracownika można szybko wywalić na prywatnym wikcie aniżeli na państwowym. Można powiedzieć: “teraz leczenie jest za darmo”, jak to za darmo, też płacimy składki a i tak wielu chorych jest pozostawionych samym sobie. Ile postów na np. facebooku widuję z napisami: “pomóż mi”, “umieram, a chcę żyć”, “udostępnij”, “daj szansę”… i inne. Czy oni nie są leczeni za “darmo”?? Tak więc gdzie są te pieniądze, które płacimy w składkach?? Ilu z Was płaci składki zdrowotne i chodzi do prywatnego lekarza? Wielu. Czyli jednak ludzi na to stać. Proszę policzyć ile wydajecie rocznie na składki a ile prywatnie na lekarzy.

  7. A ja mam pytanie do rodziców. DLACZEGO SIĘ NA TO GODZICIE? Niemoc? A może boicie się wyklocac z lekarzem o swoje prawa? Znacie w ogóle prawa pacjenta? Prawa dziecka? Przypominam że podpisujecie zgodę na zabieg. I oddajcie na pastwę lekarzy słuchając przez ścianę krzyku dziecka. Zawodzie ich zaufanie w to że ich ochronicie. Łatwiej Wam gadać i tłumaczyć się procedurami niż działać i stanąć w obronie własnego dziecka.
    Jestem zbulwersowana biernością rodziców. Jesteście zwykłymi tchorzami!

    1. A ja jestem zbulwersowana twoja wypowiedzia.Rodzic robi dla dziecka co najlepsze i po prostu ufa lekarzowi, to lekarz jes odpowiedzialny za brak znieczulenia a nie rodzic.

    2. Brawo, tez jestem tego zdania, nie dałabym znecanie się nad dzieckiem i to obojętnie z jakiego powodu. Trzeba się nauczyć walczyć o swoje prawa i przestać się wreszcie bać lekarza, życzę powodzenia.

    3. A może zwyczajnie większość rodziców poprostu o tym nie wie ! Skoro lekarz nie zasugeruje takiego rozwiązania , często rodzice nie zdają sobie o tym sprawy bez konsultacji z innymi rodzicami których dzieci taki zabieg przeszły w znieczuleniu ogólnym .Lekarz prowadzący to nadal autorytet , chcemy wierzyć , ze robi wszystko z myślą o dobru dziecka. Proszę troszkę pmyslec zanim tupnie pani nóżka i zruga rodziców którzy maja bardzo wiele na swoim talerzu …

    4. W życiu bym nie pomyślała ze ktoś może dać tak glupi komentarz pod takim artykułem. Trzeba nie mieć za grosz empatii i zupelnie nie wiedzieć co sie pisze…

  8. Mam 34 lata, pierwszą biopsję, a nawet trepanobiopsję szpiku kostnego miałam jako 6-letnie dziecko. To się pamięta. Ten ból. Tą niemoc. Ludzi wokół ciebie, których się boisz i mamę, tatę, którzy zostają poza oddziałem. I powrót do nich, gdy się żalisz, że bardzo bolało i że nigdy więcej, żeby przyrzekli.. a oni nie mogą..

    Nie chorowałam na białaczkę, a inną chorobę układu krwiotwórczego. Leczę się do dzisiaj i do dzisiaj mam w oczach panikę, gdy lekarz mówi o ponownej treapnobiopsji. To boli, bardzo boli..

  9. Mój syn też leczy się w Zabrzu i każdą punkcję miał w znieczuleniu ogólnym, dopóki nie zasnął to można było przy nim być i zanim się obudził też już przy nim byliśmy. Nie wyobrażam sobie gdyby robili mu to w znieczuleniu miejscowym, ile osób musiało by go trzymać. A przecież punkcję robi się częściej niż raz.
    Nie dość, że dziecko różnie czuje się po chemii, wypadają mu włosy, ciągłe kroplówki, zmiana igły przy porcie itp. to jeszcze taka trauma dodatkowa.
    Straszne to jest, że takie rzeczy jednak sią dzieją.

  10. Kochani, nie dałam rady doczytać do końca. Tak strasznie mi przykro, że cierpią Wasze dzieci i Wy. Jestem mamą dwójki zdrowych dzieci i nie mogę zrozumieć tego ogromu cierpienia, które przeżywacie.

  11. Gdzie jest władza, gdzie NFZ?!
    Bo problem tak jest istniał w szpitalach za PO, tak samo istnieje za PiS!

    CZY KTOŚ NA PRAWDĘ KONTROLUJE TE SZPITALE?

  12. To wygląda mi na sadyzm, może im sprawia przyjemność patrzeć na cierpiące dzieci? A może chcą żeby rodzice”mówili do rączki “.jak nie kapują to niech słuchają płaczu dziecka. To też bardzo prawdopodobne. Poza tym, dlaczego tak dużo dzieci choruje na białaczkę, kiedyś strafialo się sporadycznie na przypadki białaczki? Nie jest to podejrzane?

  13. Czy możecie opublikować jakąś petycję w tej sprawie? Chętnie podpiszę i puszczę dalej, przecież to nie może tak być 🙁 mam zdrową dwójkę dzieci (roczek i 4 lata), ale jak chorują to każde ew. pobranie krwi, podanie leku, założenie wenflonu to horror. Nie wyobrażam sobie jak TAKI zabieg można robić bez znieczulenia… jako dorosły też chciałbym mieć znieczulenie, a co dopiero dziecko 🙁

  14. W żołądku mi się przewracało jak to czytałam… ale przede wszystkim pytanie: czy ktokolwiek z Was, drodzy rodzice pisał o tym do kogokolwiek? Do mediów, NFZu, Ministerstwa, nawet Strasburga? Czy dopiero teraz mówicie o tym kiedy zrobił się szum na fb? Jeśli nawet za pierwszym razem zamroczona strachem pozwoliłabym na to (choć wątpię, żebym nie wtargnęła na salę i nie dała w zęby lekarzowi/pielęgniarce), drugiego by już nie było, a sprawa byłaby od razu bardzo głośna. Dałabym się we znaki takim barbarzyńcom. Tego nie można tak zostawić! A można tak wiele zrobić, nawet nie wychodząc z domu: petycje internetowe, mail do Ministra, Dyrektora funduszu, wszystkich możliwych telewizji i gazet!

  15. Co jest dlaczego tylko taki mały artykuł na ten temat!!! Ludzie nie dajcie się , nie pozwólcie na zadawanie bólu waszym dzieciom. Taki lekarz i pielęgniarki wracają sobie domku do swoich dzieci po np. 5 biopsjach w ciągu dnia po zdemolowaniu psychiki dzieciom i w dup… to mają. Gdyby to było moje dziecko taki lekarz miałby na czole napisane Mengele!!!! Trzeba nagłośnić tą sprawę do mediów do tv do ministerstwa zdrowia, jestem wstrząśnięta.

  16. Mój syn równie choruje na nowotwór ale na nasze szczęście biopsje i trepanobiopsje miał robione w znieczuleniu ogólnym na początku i na końcu leczenia
    Alw przebywajac ponad rok na takim oddziale wielokrotnie słyszałam płacz krzyk wycie tych wojowników i samej nieraz łzy mi leciały kiedy to słyszałam
    Najpierw przychodzisz tam nie znasz nikogo a po chwili wszyscy na tym oddziale są jak jedna wielka rodzina, więc kiedy cierpialo inne dziecko odczuwałam jakby cierpialo moje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *